Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 10, 2010

Iliniza Northe 5147m npm!!!

Obraz
"Hej! To znowu ja. Internet jakio tu podaja zaczyna mnie wykanczac, bo opisalem Wam przed chwila juz dokladnie pol dzisiejszego dnia i nagle wszystko sie skasowalo i musialem sie logowac od nowa. Tak wiec zdobylismy z niemalym trudem i przy niezbyt sprzyjajacych warunkach pogodowych nasz trzeci wulkan Iliniza Northe wg gps-a 5147m!!! Dzien zaczal sie nam juz o 4:00 sniadaniem. Potem nasz autob usik podwiozl nas na koniec alfaltu i przesiedlismy sie do jeepow, ktore wywiozly nas na jakies 4000m. Jak wysiadalismy z jeepow na dworze wciaz jeszcze bylo szarawo a na niebie swiecily gwiazdy (m.in. Krzyz Poludnia - na poludniu) . Zimno! Dobrze ponizej zera i wiaterek sp rawil, ze wszyscy opatulili sie w co tylko mieli (Zdzisiu z powodzeniem do samego wieczora testowal swoja nowiutka kurteczke puchowa :)) . Ruszylismy predziutko w gorke, bo naprawde bylo zimno. Powioli zaczelo wychodzic sloneczko i zapowiadala sie znowu patelnia, ale wiatr wial coraz mocniej i im wyzej bylismy tym bar...

Hacienda Cuello de Luna

"No i niespodzianka. Nasza hacienda Cuello de Luna (szyja ksiezyca) ma internet ! Co prawda bardzo archaiczny , bo laczenie jest przez modem i gorzej raczej bedzie ze zdjeciami, bo laduje sie wszystko cale wieki, no ale zawsze to juz cos. Tak wiec jestesmy juz po kolacji rozlokowani w pokoikach 2-osobowych w uroczej starej haciendzie. Jutro przed nami ciezki dzien. Wstajemy juz o 3:30 o 4:00 sniadanie i najpierw naszym autobusem, potem dzipami lub furgonetkami jedziemy pod zbocza Iliniza - naszego 3 wulkanu. Tym razem mamy zamiar przekroczyc juz 5000m! Caly dzien wedrowki planowany na jakies 10h plus przejazdy. Zobaczymy. Wszyscy oczywiscie juz poszli spac, Zdzichu tez mnie stresuje ze sie przeze mnie nie wyspi, ale w koncu relacje trzeba napisac. Dzisiejszy dzien byl wg mnie rownie light-owy jak wczorajszy, ale to oczywiscie moje subiektywne odczucie. Wstalismy o 7, sniadanie, wyjazd o 8:00. Podjechalismy na polnocny kiniec miasta pod kolejke gondolowa na 3200 i stamtad w...

Pasochoa - pierwsze koty za ploty.

Obraz
No wiec pierwsze koty za ploty. Bez wiekszych problemow i przy iscie majowej pogodzie weszlismy na to Pasochoa w pelnym skladzie, a jedynym problemem okazalo sie prazace slonce, [mial padac deszcz], ktore mimo ze zza chmur znowu n as troche przypieklo. Przyznam sie tez szczerze, ze klopotow nie bylo, bo i gorka byla taka sobie...no powiedzmy jak w Malej Fatrze WIelki Krywan czy Tatrach Zachodnich jakis tam Wolowiec. Wysokosc oczywiscie robi swoje, w koncu jeszcze wczoraj bylismy na poziomie morza, wiec i oddech byl krotszy i bol glowy doszedl po zejsciu na dol. Przewodnik, ktory nas prowadzi wzbudza zaufanie i zdaje sie byc rozsadny. Mam nadzieje, ze daleko z nim zajdzienmy. Wieczorkiem poszlismy na ekwadorskie zarcie do restauracji i co "odwazniejsi" zamowili tutejszy przysmak czyli swinke morska. No coz ...zjadliwe to moze jest ale czy to byla swinka, kot czy moze szczur to nie jestem pewien [Zdzichu jadl krewetki!!!]. No a pozniej to juz bylo pozno wiec pakowanie, bo jut...
Obraz
"Hej! Udalo sie! W koncu jestesmy w Quito!Czuje sie jakbym tu byl wczoraj. Nic sie nie zmienilo. Pogoda srednia, ale jak nie pada da mozna spoko w koszulce chodzic. Podroz jak wiesz juz pewnie mielismy z przygodami i ostatecznie trwala dluzej niz ta przez Madryt, ale za to byla bardzo przyjamna [przynajmniej niektore jej fragmenty]. Wylecielismy z Amsterdamu w miare punktualnie, no ale ladowanie na Bonaire nie bylo zbyt udane i samolot juz nie wystartowal, bo mial uszkodzony silownik hydr. kola przedniego.najpierw nas zwodzili przez godzine, potem powiedzieli ze raczej nie wylecimy juz tego dnia, bo musza naprawic, a czesci trzeba sprowadzic z Holandii. W koncu rozwiezli nas po tej wysepce po hotelach i to im sie chwali, bo warto bylo zostac. Spalilismy sie na skwarki zaraz pierwszego dnia, bo kazdy mial tylko bagaz podreczny. Tego dnia zwiedzilismy wyspe samochodem [35km dlugosci], a drugiego dnia z nijakim Lechem i Jackiem zanurzylismy sie bo woda i plaza byly z...

EKWADOR 2010

Będziemy mieć prawie live relacje z Ekwadoru ze zdobywania przez wysłanników Alkoturu 4 5 i 6 tysięczników. Przypominam , że każdy może komentować każdy post będzie miło i nam i Tomkowi. Tam jest minus 6 h , tomek pisze zazwyczaj wieczorkiem czyli u nas ok 4 rano. Narazie ja zamieszcze pierwsze 2 relacje Tomka. [rr]