Hacienda Cuello de Luna
"No i niespodzianka. Nasza hacienda Cuello de Luna (szyja ksiezyca) ma internet! Co prawda bardzo archaiczny,
bo laczenie jest przez modem i gorzej raczej bedzie ze zdjeciami, bo laduje sie wszystko cale wieki, no ale zawsze to juz cos.
Tak wiec jestesmy juz po kolacji rozlokowani w pokoikach 2-osobowych w uroczej starej haciendzie.
Jutro przed nami ciezki dzien. Wstajemy juz o 3:30 o 4:00 sniadanie i najpierw naszym autobusem, potem dzipami lub furgonetkami jedziemy pod zbocza Iliniza - naszego 3 wulkanu. Tym razem mamy zamiar przekroczyc juz 5000m!
Caly dzien wedrowki planowany na jakies 10h plus przejazdy. Zobaczymy. Wszyscy oczywiscie juz poszli spac, Zdzichu tez mnie stresuje ze sie przeze mnie nie wyspi, ale w koncu relacje trzeba napisac.
Dzisiejszy dzien byl wg mnie rownie light-owy jak wczorajszy, ale to oczywiscie moje subiektywne odczucie.
Wstalismy o 7, sniadanie, wyjazd o 8:00. Podjechalismy na polnocny kiniec miasta pod kolejke gondolowa na 3200 i stamtad w gore na 4000m. Wyjechalismy, czego sie obawialem ponad chmury i oczywiscie zaczelo sie smarowanie kremami, ubieranie dlugich rekawow, sponi, chustek itp. A poniewaz ja za tym calym ubieraniem nie przepadam, poprzestalem na kremach. Na gorze wygladalo to tak troche jak nasz Kasprowy latem (tylko turystow mninimalna ilosc.) Kilka budynkow, bar, szerokie ogrodzone sciezki. Ogrodzenia szybko sie skonczyly, podejscie bylo dlugie i lagodne, tak jakby przez nasze Czerwone Wierchy. Kilka postojow i przekroczylismy 4500m... pozniej koncowka troche przypominala podejscie ... no powiedzmy jak na Swinice ale bez lancuchow. Na szczycie ciut wialo, ale gerneralnie pogoda super! Zejscie bez problemow, chmur troche przybylo (no i dobrze), potem kolejka na dol, autobus i na poludnie poza granice miasta. Dalej Panamerikana wciaz na poludnie az do naszej haciendy. Dojechalismy to ok. 18:30, slonko wlasnie zachodzilo (bo trzeba Wam wiedziec, ze roznice w dlugosci dnia nie przekraczaja tu nawet 1/2h). No i to tyle tak w skrocie. Weszlismy na szczyt wszyscy poza Krzyskiem (seniorem), ktory wycofal sie niedaleko przed szczytem. Wejscie naprawde nie przysporzylo by jak sadze nikomu z Was problemu. Tempo spacerowe, nawet sie nie zgrzalem, no ale tak trzeba- aklimatyzacja.
Dobra wiec koncze juz moze te wywody, stresuje sie troche tym Zdzichem, ze nie spi przeze mnie, ale jestem tak naprawde zupelnie w innym pomieszczeniu. Jest wiec szansa, ze jutro sie odezwe i byc moze wrzuce jakie foty.
Pozdrowka i buziaki FotoTom."
Komentarze
Prześlij komentarz