Posty

Wyświetlanie postów z 2010

Gorgany - czyli najdziksza część Karpat (2005)

Obraz
Od pewnego czasu dojrzewała w nas myśl o wyjeździe w góry Ukrainy. Po prześledzeniu informacji w internecie zapadła decyzja o wyjeździe w ponoć najdziksze góry Europy czyli Gorgany. Spotykamy się na dworcu w Częstochowie ok. godziny 21:30 w nieco odchudzonym gronie ponieważ dwójka z podstawowego składu niestety odpadła (Romano i Darek ). Pociąg rusza, zaczyna się kolejna przygoda a Młody czyli Marcin otwiera „Uśmiechniętego Kawalera” czyli wino o smaku kompotu na dobry początek W Katowicach jesteśmy nieco przed północą udajemy się na spóźnioną kolacje do Mc’D i czekamy na pociąg do Przemyśla. Podróż mija na drzemce i rano jesteśmy w Przemyślu tutaj busik do Medyki i o 7:00 jesteśmy na granicy wypełniamy jakieś durne karteczki i w sporym tłoku przebijamy się przez granice. Po drugiej stronie szukamy transportu w góry niestety gościu w starej Wołdze podaje zaporową cenę więc udajemy się busem do Lwowa i tam pod dworcem próbujemy znaleźć transport, z braku czasu pociąg odpada. Dworzec ...

Ukraina 2010 - Bieszczady wschodnie.

Obraz
No i nadszedł czas na kolejną wyprawę, tym razem Bieszczady ale po stronie ukraińskiej. No i będzie to wyjątkowy wyjazd choćby dlatego, że jadą tylko delegaci : FotoTom, Jaca , Leszko. BRAWA dla delegatów!!! Życzymy im udanej wyprawy, pogody (jaka by nie była nie ważne), niech przecierają szlaki, może na przyszłą wiosnę razem? I pamiętajcie o tych co nie mogli i wznieście kielichy przy wieczornym ognisku. Romano A oto i chwalebna trójka, która dzielnie podtrzyma nieprzerwaną od ponad 10 lat tradycję wiosennych i jesiennych wypadów.

Zdobyliśmy Chimborazo 6310m !!!

Obraz
"Zdobyliśmy Chimborazo 6310m !!!Ponad 10h w góre i 7 w dól. Nie spodziewałem się, że będzie aż tak ciężko, ale udało się.Tym razem pogoda nas nie zawiodła. Było ciemno, zimno, wiało, ale daliśmy radę. Ruszyliśmy o 23:10. Poszliśmy trochę dłuższa droga ze względu na sypiące się kamienie i skały z wytapiającego się lodowca. Podejście po skalach -bajka, po piargu- spoko (choć to zawsze trochę w góre i trochę w dół). Potem już zmarzniety grzebień i lodowiec -uprząż, liny, karabinki, kaski, raki, czekany i niekonczaca się opowieść. Naprawdę myślałem, że nigdy się nie skończy. Wciąż zimno i ciemno. Znów mijaliśmy parę osób wracających, bo nie dali rady... I w końcu słonce! gdzieś tam daleko, wysoko.. na szczycie. Tego dnia weszliśmy na szczyt tylko my, tzn. z naszej 12-osobowej grupy 5 osób + przewodnicy. Na szczycie było już ciepło :) , słonce, zero wiatru....ale brakowało tlenu (na GPS-sie zanotowałem ciśnienie 475hPa), każdy krok w górę, to już był niemały wyczyn. Mięliśmy aklimatyz...
Obraz
Wiadomość dla Was od Tomka: "Chimborazo zdobyte!! "Wyszliśmy 23:15 na szczycie byliśmy po 10h. Najpierw było bardzo zimno stromo, długo lodowiec, potem słońce w końcu szczyt. Możecie się napić za nas, już niedługo."

Chimborazo

Zdobyli Chimborazo 6267 m n.p.m !!!! [rr]

COTOPAXI !

Obraz
"Hej Ludziska! Bylem tu 8 lat temu ale jakoś potrafiłem znaleźć więcej możliwości dorwania się do kompa. Nie wiem, ale raczej jest to kwestia miejsc jakie odwiedzamy i napiętego planu. Wciąż coś się dzieje. Musze sie wiec streszczać. Wiec tak w skrocie: Quilotoa okazalo sie byc naprawdym pieknym, uroczym wrecz miejscem, polozonym w Zachodnich Andach, miejsce dzie zyja juz tylko indianie biednie ale chyba szczesliwie. Sam krater i jezioro w jego wnetrzu robia niesamowite wrazenie. Zeby dostac sie do jeziora trzeba zejsc stromym zboczem krateru, w wiekszosci po piaskach (szedlem boso) 300m w dol. Jezioro wygladajace z gory na niezbyt duze, w rzeczywistosi ma ponad 3km dlugosci i ok. 2 szerokosci. Oczywiście znalazło się 4 szaleńców, którzy postalowili przeplynac sie w lodowatej, lekko zakwaszonej, a moze zasiarczonej wodzie (min. Zdzichu i ja). Powrot na gore okazal sie bardziej wyczerpujacy niz zesmy sie spodziewali. Hacienda polozona w poblizu (ok. 1km. od krateru) byla naprawde c...

Słowacja Tatry Wysokie - 2002

Obraz
Początki naszego górskiego spacerowania w takim gronie. Doszło do spektakularnego połączenia dwóch niezależnych grup górskich: "starzy" i "młodzi". po tejże fuzji powstał Alkotur. Była to wspaniała mieszanka doświadczenia, mądrości i nierozsądku - starszyzny, oraz humoru, gadatliwości i świeżych pomysłów młodzieży(czyli w skrócie KO). ps.do członków (sorki za dosłowność) zachęcam do komentarzy i edycji wszystkich wypraw. [rr]

Iliniza Northe 5147m npm!!!

Obraz
"Hej! To znowu ja. Internet jakio tu podaja zaczyna mnie wykanczac, bo opisalem Wam przed chwila juz dokladnie pol dzisiejszego dnia i nagle wszystko sie skasowalo i musialem sie logowac od nowa. Tak wiec zdobylismy z niemalym trudem i przy niezbyt sprzyjajacych warunkach pogodowych nasz trzeci wulkan Iliniza Northe wg gps-a 5147m!!! Dzien zaczal sie nam juz o 4:00 sniadaniem. Potem nasz autob usik podwiozl nas na koniec alfaltu i przesiedlismy sie do jeepow, ktore wywiozly nas na jakies 4000m. Jak wysiadalismy z jeepow na dworze wciaz jeszcze bylo szarawo a na niebie swiecily gwiazdy (m.in. Krzyz Poludnia - na poludniu) . Zimno! Dobrze ponizej zera i wiaterek sp rawil, ze wszyscy opatulili sie w co tylko mieli (Zdzisiu z powodzeniem do samego wieczora testowal swoja nowiutka kurteczke puchowa :)) . Ruszylismy predziutko w gorke, bo naprawde bylo zimno. Powioli zaczelo wychodzic sloneczko i zapowiadala sie znowu patelnia, ale wiatr wial coraz mocniej i im wyzej bylismy tym bar...

Hacienda Cuello de Luna

"No i niespodzianka. Nasza hacienda Cuello de Luna (szyja ksiezyca) ma internet ! Co prawda bardzo archaiczny , bo laczenie jest przez modem i gorzej raczej bedzie ze zdjeciami, bo laduje sie wszystko cale wieki, no ale zawsze to juz cos. Tak wiec jestesmy juz po kolacji rozlokowani w pokoikach 2-osobowych w uroczej starej haciendzie. Jutro przed nami ciezki dzien. Wstajemy juz o 3:30 o 4:00 sniadanie i najpierw naszym autobusem, potem dzipami lub furgonetkami jedziemy pod zbocza Iliniza - naszego 3 wulkanu. Tym razem mamy zamiar przekroczyc juz 5000m! Caly dzien wedrowki planowany na jakies 10h plus przejazdy. Zobaczymy. Wszyscy oczywiscie juz poszli spac, Zdzichu tez mnie stresuje ze sie przeze mnie nie wyspi, ale w koncu relacje trzeba napisac. Dzisiejszy dzien byl wg mnie rownie light-owy jak wczorajszy, ale to oczywiscie moje subiektywne odczucie. Wstalismy o 7, sniadanie, wyjazd o 8:00. Podjechalismy na polnocny kiniec miasta pod kolejke gondolowa na 3200 i stamtad w...

Pasochoa - pierwsze koty za ploty.

Obraz
No wiec pierwsze koty za ploty. Bez wiekszych problemow i przy iscie majowej pogodzie weszlismy na to Pasochoa w pelnym skladzie, a jedynym problemem okazalo sie prazace slonce, [mial padac deszcz], ktore mimo ze zza chmur znowu n as troche przypieklo. Przyznam sie tez szczerze, ze klopotow nie bylo, bo i gorka byla taka sobie...no powiedzmy jak w Malej Fatrze WIelki Krywan czy Tatrach Zachodnich jakis tam Wolowiec. Wysokosc oczywiscie robi swoje, w koncu jeszcze wczoraj bylismy na poziomie morza, wiec i oddech byl krotszy i bol glowy doszedl po zejsciu na dol. Przewodnik, ktory nas prowadzi wzbudza zaufanie i zdaje sie byc rozsadny. Mam nadzieje, ze daleko z nim zajdzienmy. Wieczorkiem poszlismy na ekwadorskie zarcie do restauracji i co "odwazniejsi" zamowili tutejszy przysmak czyli swinke morska. No coz ...zjadliwe to moze jest ale czy to byla swinka, kot czy moze szczur to nie jestem pewien [Zdzichu jadl krewetki!!!]. No a pozniej to juz bylo pozno wiec pakowanie, bo jut...
Obraz
"Hej! Udalo sie! W koncu jestesmy w Quito!Czuje sie jakbym tu byl wczoraj. Nic sie nie zmienilo. Pogoda srednia, ale jak nie pada da mozna spoko w koszulce chodzic. Podroz jak wiesz juz pewnie mielismy z przygodami i ostatecznie trwala dluzej niz ta przez Madryt, ale za to byla bardzo przyjamna [przynajmniej niektore jej fragmenty]. Wylecielismy z Amsterdamu w miare punktualnie, no ale ladowanie na Bonaire nie bylo zbyt udane i samolot juz nie wystartowal, bo mial uszkodzony silownik hydr. kola przedniego.najpierw nas zwodzili przez godzine, potem powiedzieli ze raczej nie wylecimy juz tego dnia, bo musza naprawic, a czesci trzeba sprowadzic z Holandii. W koncu rozwiezli nas po tej wysepce po hotelach i to im sie chwali, bo warto bylo zostac. Spalilismy sie na skwarki zaraz pierwszego dnia, bo kazdy mial tylko bagaz podreczny. Tego dnia zwiedzilismy wyspe samochodem [35km dlugosci], a drugiego dnia z nijakim Lechem i Jackiem zanurzylismy sie bo woda i plaza byly z...

EKWADOR 2010

Będziemy mieć prawie live relacje z Ekwadoru ze zdobywania przez wysłanników Alkoturu 4 5 i 6 tysięczników. Przypominam , że każdy może komentować każdy post będzie miło i nam i Tomkowi. Tam jest minus 6 h , tomek pisze zazwyczaj wieczorkiem czyli u nas ok 4 rano. Narazie ja zamieszcze pierwsze 2 relacje Tomka. [rr]